Kiedy pierwszy raz usłyszałem o czymś takim jak patent strzelecki, pomyślałem, że brzmi to jak licencja na używanie lasera albo pozwolenie na pilotowanie mecha bojowego. Tymczasem to dokument, który pozwala wejść w świat strzelectwa sportowego na poważnie .
Mówiąc krótko – to przepustka do broni sportowej, bez której ani rusz, jeśli chcesz później zrobić pozwolenie na broń.
Ale zanim tę przepustkę zdobyłem… No cóż, to była przygoda.
Z tych, które człowiek wspomina długo, bo zawierają wszystko: stres, radość, pot, łzy i taki rodzaj satysfakcji, który sprawia, że patrzysz na swoją legitymację PZSS jak na trofeum.
Co to właściwie jest patent strzelecki?
Patent strzelecki to dokument wydawany przez PZSS, który potwierdza, że:
- umiesz strzelać,
- znasz zasady bezpieczeństwa,
- potrafisz obchodzić się z bronią tak, żeby nikomu przypadkiem nie odciąć wolnego weekendu.
Bez patentu nie zdobędziesz licencji sportowej, bez licencji nie będziesz członkiem klubu z prawdziwego zdarzenia, a bez tego wszystkiego PZSS powie Ci :
„Hej, kolego, ale Ty jeszcze nie jesteś prawdziwym strzelcem.”
Patent to taki strzelecki indeks. Z tą różnicą, że nikt nie pyta Cię o pracę domową, ale sprawdza, czy wiesz, która część broni to zamek, a która to lufa (zaskakująco ważne).
Moje początki – czyli jak poczułem, że to będzie coś więcej niż hobby
Do klubu strzeleckiego zapisałem się trochę z ciekawości, trochę z potrzeby posiadania hobby, które nie polega na oglądaniu filmów i robieniu sobie herbaty co trzy godziny.
Na pierwszym treningu instruktor spojrzał na mnie jak na człowieka, który właśnie dostał do ręki narzędzie wymagające szacunku. I wtedy zrozumiałem:
to nie jest zabawa. To sport, ale taki, w którym główną konkurencją jest skupienie, bezpieczeństwo i zimna krew.
Po kilku miesiącach treningów klub powiedział mi magiczne zdanie:
„Możesz podejść do egzaminu na patent strzelecki.”
Brzmiało to lepiej niż zaproszenie na randkę.
Egzamin na patent strzelecki – teorii jest tyle, że mózg skrzypi
Wtedy zaczął się etap nauki.
Ustawa o broni i amunicji potrafi brzmieć jak epos fantasy, Kodeks cywilny jak twarda filozofia, a zasady bezpieczeństwa jak religijne przykazania. A wszystko to trzeba znać.
Teoria na patent strzelecki obejmuje:
- budowę broni: pistolet, karabin, strzelba gładkolufowa,
- zasady bezpiecznego posługiwania się bronią,
- przepisy prawne,
- regulaminy zawodów.
Nauczyłem się takich słów, których wcześniej nie znałem, a do dziś czasem używam ich w rozmowie, żeby zrobić wrażenie na znajomych:
„Tak, inicjacja spalania materiału miotającego odbywa się poprzez spłonkę, to oczywiste.”
Oni: „????”
Ja: (wewnętrzna duma +5)
Egzamin teoretyczny – czyli jak czułem się jak uczestnik teleturnieju
Siedzisz przy stoliku, dostajesz kartkę z testem, a człowiek w głowie myśli tylko:
„Nie pomyl zamka z kurem… nie pomyl, nie pomyl… i pamiętaj o dystansie.”
Pytania bywają zaskakująco szczegółowe. Niektóre czytasz i myślisz:
„Kto to wymyślił? I dlaczego w niedzielę o 6 rano?”
A potem zaznaczasz odpowiedź, modlisz się do wszystkich patronów strzelców i czekasz na werdykt.
Gdy egzaminator mówi:
„Teoria – zdana”,
to człowiek czuje w tej sekundzie, jakby przyjęto go do grona wybranych.
Praktyka – czyli trzy konkurencje, trzy rodzaje stresu
Patent składa się z trzech części praktycznych:
- pistolet
- karabin
- strzelba gładkolufowa
I każda z nich ma swój charakter.
Jak trzech braci: jeden nerwowy, drugi precyzyjny, trzeci brutalnie szczery.
Pistolet – pierwszy krok do adrenaliny
Pistolet to król elegancji.
Wstajesz, łapiesz broń, robisz procedurę, strzelasz.
Jeśli zapomniałeś o zasadzie „palec poza spustem” – egzaminator widzi to szybciej niż laser w Mission Impossible.
Oddajesz strzały.
Tarczę sprawdzasz później, bo najważniejsze jest bezpieczne obchodzenie się z bronią.
Karabin – czyli „zrób to spokojnie, naprawdę spokojnie”
Karabin wymaga:
- cierpliwości
- stabilności
- patrzenia przez przyrządy, które nagle wydają się mniejsze niż ziarenko ryżu
Ale gdy poprawnie oddasz serię strzałów, czujesz się jak snajper w filmie akcji.
Nawet jeśli trafiasz tylko w czarną część tarczy, a nie w idealny punkt.
Strzelba – czyli huk, który budzi całe województwo
Strzelba to coś zupełnie innego.
To jedyna konkurencja, w której człowiek po oddaniu strzału automatycznie sprawdza, czy wszystkie organy są na miejscu.
Procedura wygląda jak mała ceremonia:
- komenda
- załadowanie
- postawa
- huk, który słychać trzy powiaty dalej
Jeśli zrobisz to poprawnie – masz patent w kieszeni.
Po egzaminie – moment, którego nie zapomnę
Kiedy usłyszałem:
„Gratuluję, zdał pan”,
chwilowo przestałem czuć nogi.
Patent strzelecki zostaje potem wpisany do systemu, odbierasz plastikową kartę i…
No tak, człowiek patrzy na nią jak na relikwię.
Ta mała karta oznacza:
- koniec stresu
- początek prawdziwego strzelectwa
- możliwość robienia licencji
- i oficjalne wejście do świata sportowców, nawet jeśli na razie ledwo ogarniasz postawę stojącą
Czy warto robić patent strzelecki?
Jeżeli lubisz:
- adrenalinę,
- rywalizację,
- precyzję,
- dźwięk strzału,
- oraz dokumenty, które budzą zazdrość wśród znajomych…
To tak. Kompletnie tak.
Patent daje ogrom satysfakcji i jest pierwszym poważnym krokiem do zdobycia pozwolenia na broń sportową .
A przede wszystkim uczy odpowiedzialności i pokory.
Bo broń to nie zabawka, tylko narzędzie, które wymaga głowy chłodniejszej niż lufa po serii pięciu strzałów.


Dodaj komentarz